poniedziałek, 30 listopada 2015

Pierwsza zmiania

Dzisiaj zauważyłam pierwszą zmianę. Stan zapalny się cofa. Mam nawet miejsca, które są czyste. No ale to kropla w morzu :) Całe szczęście skóra już się tak nie łuszczy mocno. Widzę poprawę! Pierwsza radość!


Musicie być świadomi, iż dookoła będą Was spotykać pokusy, U mnie w pracy raz w tygodniu, jak czasami nie częściej jest ciasto, słodycze. Ostatnio były urodziny i zobaczcie jak wyglądał stół.


    Kuracja dla mnie nie jest karą, tylko wyborem, więc takie widoki mnie nie ruszają. Wy też musicie sami chcieć, nikt Wam kazać nie może, Wy sami! Musicie być silni i tłumaczyć sobie, że to jedzenie nas niszczy. Są zdrowsze zamienniki słodyczy, ciast itd. Gdy zaczniecie jeść zdrowo, takie widoki nie będą Was kusiły. I pamiętajcie, to Wy wybieracie, czy chcecie być zdrowi. Niestety pierwsze efekty diety z suplementacją widać po około 1-3 miesiącach. Dlatego nie wierzymy w ich  efekty. Byłam taka sama. Ale gdy lekarz wmawia Ci, że masz jakąś łuszczyce, czy AZS i nigdy zdrowa nie będziesz. a Ty w to po prostu nie wierzysz, zaczynasz brać sprawę w swoje ręce i szperasz, czytasz co to w ogóle jest, czytasz posty ludzi, którzy się wyleczyli i najlepsze jest to, że prawie każdy tym samym sposobem. Zaczynasz działać i się cieszyć, że jest szansa. Na dodatek taka prosta! Zależna tylko od naszej motywacji, determinacji i woli, zwykłej chęci. Musiałam około 1/3 wypłaty wydawać na suplementy. Oczywiście z wyboru. Tak więc nie mogłam się też poddać, bo łatwo mi to nie przychodziło. Nie chciałam nawalić :) Nigdy nie zmienię swojej diety i zdrowego trybu życia. Pracowałam na swoją chorobę i niszczyłam jelita ponad 20 lat, czas się obudzić i zadbać o siebie. Czas na regenerację ;)

    Proszę, zrozumcie... żadna maść, szampon, emulsja, sterydy Wam nie pomogą. Mogą tylko wspomóc działania. To co macie na zewnątrz, to śmietnik, który nosicie w środku. Bez urazy. Ja też jestem śmietnikiem i dlatego, teraz pozbywam się tego wszystkiego.
    Lekarze nie znają przyczyn choroby którą leczą.. haha, a taki prosty człowiek jak ja być może ją odkrył. Jesteście dla siebie najlepszymi lekarzami na świecie.

    A w większości lekarze to...




"Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie waszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny... Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i firm ubezpieczeniowych." Czy jest to możliwe? Hmmm... myślę, że jak najbardziej TAK! 


poniedziałek, 16 listopada 2015

Wygląd mojej skóry.- dzień 12

Chciałabym Wam pokazać, jak wygląda moja skóra. Najbardziej się załamałam, jak zmiany zaczęły zajmować czoło i pojawiać się nad lewą brwią. Te przy uszach też są straszne.

Pamiętam siebie jako dziecko. Byłam uczona, że z byle katarem należy iść do lekarza, bo powikłania będą. Moja lekarka miała mnie dosyć. Przyjmowałam mnóstwo leków, często chorowałam i zajadałam antybiotyki. Plus niezdrowy tryb życia. W gimnazjum potrafiłam wyjść z domu bez śniadania, w szkole cały dzień nie jadłam. Dopiero po powrocie się zapychałam. Kochałam słodycze, nie jadłam warzyw, ani owoców. Nic złego nie robiłam, jadłam jak wszyscy wokoło. Nie sądziłam, że jedzenie ma jakikolwiek wpływ na nasz organizm. Wydawało mi się, że wszystko jest świetnie poukładane. Jedzenie jest naszym przyjacielem, leki pomagają zwalczać choroby (cudowny wynalazek). Medycyna w podręcznikach szkolnych jest pokazywana jak coś rewolucyjnego, jej postęp, coraz nowsze leki, ratowanie życia.
   Mam wrażenie, że ktoś to dobrze zaplanował. Tą cała kolej rzeczy, ten jeden wielki biznes i jego podbiznesy.


Mija 12 dzień kuracji. Nie widzę żadnych wad ani zalet w poprawie skóry ( może trochę uspokaja się stan zapalny i mniej łuszczy skóra). Fajne jest to, że moje jelita nie są wzdęte, mam płaski brzuszek, chudnę i mam dużo energii.

Wstrętną mam skórę! Nie pozwolę na to, aby to wszystko postępowało dalej. Wy też nie pozwólcie i weźcie sprawę w swoje ręce. Lekarz nawet nie zna przyczyny tej choroby, a mimo wszystko ją leczy ( czyt. eksperymentuje).



























  A tak wyglądały moje uszy. Na tą chwilę jest lepiej. Przed kuracją bardzo pomogła mi woda utleniona i mikstura Słoneckiego (aloes, cytryna, oliwa z oliwek).

 Mam nadzieję, że już niebawem będę mogła pokazać ładniejsze zdjęcia.




środa, 11 listopada 2015

I tydzień kuracji.

    Dzisiaj minął pierwszy tydzień kuracji. Czuje się dobrze, żadnych dolegliwości nie ma. Zjadłam pierwszą tabletkę Paraprotexu. Zaczyna się impreza :P Jak przy każdej kuracji, nastąpi kryzys. Poprzednio miałam silny ból jelit, ledwo się poruszałam. Ukojenie dał mi gorący termofor. Na drugi dzień już nic nie bolało. Bolała mocno głowa, ogólnie bardzo złe samopoczucie. Tak trzymało około tydzień. Zobaczymy, co czeka mnie teraz.
    Pewnie zastanawiacie się, co jem, kiedy jem? Pracuję w perfumerii Douglas, więc łatwo nie jest, ale da się ;) Do pracy zabieram pojemniki z jedzeniem i 3 l wody, pilnuję godzin, jem regularnie. Mam jedną 30 minutową przerwę, więc dzielę ją na pół. Odkąd odrzuciłam gluten i nabiał, czuję się rewelacyjnie. Pewnie gdyby nie mój mężczyzna, zostałabym weganką :) Wcześniej podczas kuracji mięsa nie tykałam. Nie lubię, nie czuje potrzeby jedzenia. Trochę też mnie obrzydza. Tylko toleruję indyka. Jestem bardzo za weganizmem! Nikt mi nie wmówi, że dzisiejsze mięso jest nam potrzebne do życia! Nafaszerowane wędliny chemią i kurczaki antybiotykami! Jestem taka zła, gdy o tym piszę!! Ktoś dobrze obmyślił plan :) Człowiek potrzebuje jeść, więc zrobimy z tego niezły biznes. Ułatwimy mu życie daniami w 5 minut, stworzymy smaki z kosmosu. Trochę konserwantów nie zaszkodzi w niewielkiej ilości, ma smakować! A jak smakuje, biznes się kręci. Przy okazji człowiek będzie chorował. Idealnie! Koncerny farmaceutyczne zarobią na produkcji leków. Genialny pomysł. Wymyślimy leki na wszystko :D O tak, na zły humor, na zgagę, na wzdęcia, na przeziębienie. Nieważne, co jest przyczyną, ważne, że skutki nieznanej przyczyny zostaną zamaskowane :) A za miesiąc pacjent wróci :) Taka jest moja teoria.

Moje menu jest bardzo monotematyczne. Wszystko kręci się wokół kaszy jaglanej, brokuła, sałaty, papryki. Osobiście nie potrzebuje wymyślać i nie mam też  niezdrowych zachcianek. Jem 4-5 posiłków dziennie o regularnych porach.

Tak wyglądają moje pojemniki , które zabieram do pracy.

- kasza jaglana
- pomidory suszone w oleju z ziołami
- papryka czerwona
- marchewka
- brokuł

Za wiele się nie różnią. Codziennie praktycznie to samo. Odkąd jem regularnie, nie potrzebuje śmieciowego jedzenia. Smakuje mi jedzenie proste, świeże, naturalne.



Czasami też mam ochotę na coś słodkiego. Jak każdy człowiek. Po kuracji można od czasu do czasu coś skubnąć z tradycyjnych słodyczy, podczas jest to zakazane. Bez sensu. Jednym zabijamy pasożyta, drugim karmimy. Ale mam dobre wieści :)


                               

Moja ulubiona czekolada z ksylitolem!

Skład: masło kakaowe, ksylitol (20%), masa kakaowa, lecytyna słoneczniokowa

Ksylitol-  cukier brzozowy, pomaga zwalczać pasożyty, grzyby, bakterie, idealny do leczenia próchnicy u dzieci, bardzo niski indeks glikemiczny, Zmniejsza szanse infekcji ucha i dzieci i walczy z drożdżakami Candida. Mniam!



Co to za kuracja? Hmmm ;)

Moja dieta podczas kuracji:

- zero owoców ( odstawiamy na dwa do czterech tygodni)
- zero cukru ani produktów go zawierających (najlepsza pożywka dla grzybów, bakterii, pasożytów
- zero przetworów z mąki białej (chleb, ciasta, ciasteczka itd.)
- zero nabiału (postanowiłam odstawić sama, jak poczytałam kilka ciekawych informacji na temat mleka, jogurtów)
- dieta bezglutenowa ( przy kuracji można jeść chleb żytni na naturalnym zakwasie, ale ja jestem hardkorem, więc odrzuciłam totalnie i polecam, ponieważ to nie jest dobre dla naszego zdrowia, napiszę kiedyś ciekawy post :))
- zero kiełków, które ogólnie są uważane za zdrowe, jednak są wylęgarnią grzybów, są wręcz zakazane
- zero drożdży ( m,in, Candida to drożdżak)
- dieta rozdzielcza (opiszę w którymś poście)
- 2-3 litry wody dziennie
- regularne stosowanie suplementów
- przekonanie, że to co robisz jest słuszne

Dla wielu to pewnie niemożliwe. Jak można nie jeść tylu rzeczy? Pamiętam jak uwielbiałam kajzerki z żółtym serem polane ketchupem, ciasta, ciastka, czekoladę, jogurty!
Jak natknęłam się na moje suple <3  byłam  podjarana, że być może znalazłam wyjście z tej strasznej sytuacji. Postanowiłam spróbować. Im więcej czytałam informacji na różnych forach i stronach o medycynie naturalnej, tym bardziej w to wierzyłam i miałam więcej siły. Nie mogłam się doczekać kiedy zacznę!

Poniżej macie III etapy, które są potrzebne do przejścia trzymiesięcznej kuracji.



Ilość suplementów potrzebnych do odbycia kuracji:


Najbardziej boli koszt kuracji, ale zdrowie jest najcenniejsze! Przy wypłacie 1500 zł trzeba bardzo kombinować i dużo sobie odmawiać. Jednak nie żałuję ;)

Wyzwanie Start! Trochę mojej historii :)

Przedstawiam Wam moich nowych przyjaciół.




    To właśnie z Nimi będę walczyć o swoje zdrowie. Niestety medycyna konwencjonalna spisała mnie na straty... eh ;( Byłam załamana. Młoda dziewczyna, a tak oszpecona. Tylko słyszałam: " Niech Pani przetrwa okres jesienno- zimowy, na wiosnę skóra się poprawi", "to choroba nieuleczalna, genetyczna, trzeba się nauczyć z nią żyć". Co za motywujące słowa. Bla bla bla!!!
    Nie uwierzyłam! Nie mogłam uwierzyć! Tak bardzo chciałam poznać prawdę. Wiedziałam, że można z tego wyjść.
    Pamiętam swoją pierwszą wizytę u lekarza. Haha :D Dostałam swoją pierwszą tajemniczą maść i szampon. Nie usłyszałam ani słowa, co to za lek, jak bezpiecznie go stosować. Wszystko zniknęło na około pół roku, Pomyślałam wtedy...hmm ludzie tak narzekają, a ja już mam "problem z głowy". Przyszła jesień, zmiany znowu się pokazały. Było ich 3 razy więcej! <masakra>. Maść pomagała tylko na tydzień. Przypomniałam sobie o szamponie, Po umyciu miałam poparzoną skórę głowy. Nie mogłam spać w nocy. Okazało się, że to wszystko jest na sterydach. Byłam nieświadoma. Lekarz mi nic nie powiedział. Nie uprzedził, że to środki niebezpieczne, że trzeba stosować ostrożnie. Miałam wtedy 20 lat, ogromne zaufanie do leków, które nie szkodzą, bo przecież zostały stworzone, by walczyć z chorobami, ratować życie ludzi. To takie wspaniałe! Zaraz się rozpłaczę ze wzruszenia :)
    To będzie moja druga kracja Paraprotexem. Pierwszą rozpoczęłam dwa lata temu i trwała 5 miesięcy. Dlaczego? Poszłam z siostrą na basen. Dostałam zapalenia ucha (diagnoza laryngologa). Cudowny antybiotyk pomógł! Rewelacja ! Haha, ale na tydzień. Miała cały czas wyciek z ucha. Wróciłam do lekarza. Wyciek to norma po antybiotyku i może się utrzymywać do pół roku po odstawieniu. Hmmm... no ok, ale mówię mu, że mnie swędzi i piecze czasami. " To normalne, przejdzie". Wyciek bardzo dokuczał. Udałam się do innego laryngologa. A mogłam szaleć, bo miałam Medicover :D Podsunęłam pomysł o wymazie. Poskarżyłam się również na ból gardła i męczący kaszel. Wymaz wykluczył i wypisał krople. Nie zgadniecie, co powiedział o kaszlu :D Haha... "To mogą być początki astmy...". Czaicie to, że wypisał mi inhalator ze sterydami, taki typowy dla astmatyka? Wyszłam na maksa wkurzona.
     Kolejnego dnia podjechałam do laboratorium mikrbiologicznego w Olsztynie. Zapłaciła 30 zł i sama zrobiłam wymaz z ucha. Wyszła: bardzo liczna candida albicans. Złapałam na basenie. Nawet nie pływałam. Siedziałam sobie w jacuzzi, potem sauna, znowu jacuzzy itd. Wróciłam do  uzdrowiciela, który oczywiście mnie olał ciepłym moczem! Poinformował, że grzybica, to choroba dermatologiczna i powinnam udać się do dermatologa. Dzielnie poszłam do drugiego wybawcy. Ten mnie wyśmiał i powiedział, że powinnam udać się do laryngologa. Chwila! Przecież od niego wracam! Posrało tych lekarzy ! Na wynikach badań laboratorium mi wypisało leki, na które bakteria nie jest oporna. Dostałam receptę na Flukonazol. Bardzo znany lek przeciwgrzybiczny. 
     Witamy w szpitalu :) Po 3 tabletce dostałam 40 stopni gorączki. Byłam wtedy u siostry w Trójmieście, robiłam kurs instruktora fitness. Całe szczęście egzaminy zdałam na 5! Ale od razu po czekał mnie szpital. Czułam się strasznie. Gorączka, spuchnięte przewody słuchowe i ból, którego nie da się opisać. Takie wbijanie szpilek w uchu, w spuchniętą, gorącą skórę.Jestem debilką, bo pojechałam tam sama. Udawałam przed rodziną bohatera i nie pozwoliłam wezwać pogotowia.  Duży błąd! Po 4 h wróciłam do domu. Dostałam zastrzyk z Ketonalu w dupsko, nowy zestaw leków i ahoj! Jedyną fajną atrakcją w tym wszystkim była kamera, którą młoda studentka wsadziła mi do ucha. Widok był straszny, całe ucho środkowe w pleśni. Co z tego, że w szpitalu leżałam na podłodze i nie mogłam się podnieść. Wyjałowione pielęgniarki mnie mijały jak śmiecia, który leży sobie na podłodze. Ale znalazło się dwóch odważnych, co pomogli mi wstać :) Dwóch pacjentów :) Dostałam 2 tygodnie zwolnienia, byłam pod opieką ordynatora laryngologii, ale Candida nie odpuszczała. Lekarz rozłożył ręce. Zaprosił za dwa miesiące po kolejna dawkę leków, bo jak stwierdził szybciej mnie zabije niż, grzyba :) Mimo, że dzwonił, błagał, tłumaczył, że moje zdrowie jest dla niego bardzo ważne i chce mi pomóc, już do niego nie wróciłam. Haha, żartuje! Taki mały żarcik, aby uświadomić Wam, że gdy pacjent zamyka drzwi gabinetu lekarskiego od drugiej strony, lekarz o nim zapomina. To zwykły biznes :) Nie ma zarobku na zdrowych ludziach, ani na martwych ludziach. Zarobek jest pośrodku, na ludziach którzy są żywi- NIBY- ale z jedną lub więcej chorobą chroniczną.

   To będzie moja druga kuracja. Po pierwszej znowu zaniedbałam siebie. Jak mamy zdrowie, nie szanujemy go. Tak właśnie było ze mną. Rok czasu miałam czystą skórę, Candida zniknęła. Na kuracji byłam 5 miesięcy. Potem przeprowadziłam się do innego miasta, nie miałam kuchni, wszystko się posypało. Jadłam śmieci, osłabiałam odporność.
   Od dwóch 1,5 roku nie chodzę po lekarzach, nie jem leków, nie łapie przeziębień.

 


   Konsekwencją mojego zaniedbania jest powrót grzyba. Nie wrócił sam. Tym razem zabrał ze sobą Gronkowca Złocistego i Pałeczkę Ropy Błękitnej. Blogiem chciałabym udowodnić, że AZS, Łuszczyca mają ogromne powiązanie z grzybami, gronkowcem itd. Mam nadzieję, że mi się uda. Jednym słowem, zabieram się do zagłodzenia tych świństw, oczyszczenia organizmu i naprawienia swojego układu odpornościowego.
  Na bloku będę opisywała kurację suplementami Calivita, które odkryłam przez internet. Gdy medycyna konwencjonalna nie znalazła złotego środka, zaczęłam działać na własną rękę. Było mnóstwo możliwości, nie wiem dlaczego akurat te suplementy. Miały dużo negatywnych dotyczących działania, ale teraz już wiem, że pisali to leniwi, niecierpliwi ludzie, którzy już po tygodniu chcieli mieć efekty. Ja pierwszą poprawę zauważyłam dopiero po około 3-im miesiącu.

Mam nadzieję, że komuś mój blog pomoże znaleźć siłę i uwierzyć, że my sami dla siebie jesteśmy najlepszymi lekarzami :)