poniedziałek, 6 czerwca 2016

VEGA TEST

Od jakiegoś czasu miałam złe samopoczucie. Walczyłam silnym bólem promieniującym do pośladka i uda. Dwa miesiące leczono mnie na dyskopatię i zmiany w stawach międzykręgowych. Ból nie znikał. W końcu zrobiłam sobie badanie MR i okazało się, że wszystko jest si. Mądry lekarz neurolog zauważył, że problem nie leży w kręgosłupie, tylko w biodrze. Widać stan zapalny i zesztywniałe mięśnie. Wszystko dotyczy tylko lewej strony. Dostałam skierowanie do reumatologa z podejrzeniem ZZSK. Kopara mi opadła, jak zaczęłam o tym czytać. Choroba nieuleczalna i oczywiście taka, która bierze się z nieba :P. Trafiłam do reumatologa homeopaty. Bardzo mądry lekarz. W swoim podręczniku opisuje, że reumatoidalne zapalenie stawów to w większości infekcja bakteryjna, bądź grzybicza. Zaczęłam węszyć. Badanie krwi wykluczyły ZZSK. Mięśnie spięte, więc dostałam terapię manualną.

Już wcześniej słyszałam o teście VEGA TEST. Mieszkam niedaleko takiej prywatnej kliniki, więc postanowiłam się tam pojawić i przebadać. Koszt badania; 250,00 zł. Jakaś masakra :( Trochę drogo w stosunku do konkurencji z innych miast. Poszłam i dowiedziałam się, że to znowu Candida. Mam 9 szczepów grzyba. Występuję w dolnych drogach oddechowych, płucach, jelicie cienkim, grubym, błonie śluzowej odbytu.

Jaki z tego morał? Zachęcam Was do nawet rocznych kuracji przeciw pasożytom, grzybom, toksynom. Nawet jak zmiany skóry zniknął tak jak u mnie. To nie dowód, że intruza nie ma.

Aktualnie studiuję książkę


Bardzo mądra książka. Jeżeli u kogoś z Was łuszczyca powstała z powodu grzyba Candida, polecam. Można ją bardzo dobrze poznać i wiedzieć w jaki sposób walczyć i ile walczyć.

Ja skusiłam się na 14- dniową kurację w moje prywatnej przychodni. Polega to na użyciu SWEEPER-a. Urządzenie pozwala nam skutecznie usuwać obciążenia z organizmu oraz wzmacniać i pobudzać do działania poszczególne narządy, wraz z całymi zasobami energetycznymi organizmu.

Czy działa? Się zobaczy. Mam przejść 14 zabiegów. 
Dam Wam znać. Jeden zabieg kosztuje 50,00 zł. 
Nie chce mi się do końca wierzyć w tą metodę, ale zobaczymy ;) 23 czerwca mam mieć kontrolę, ponowne badanie na obecność intruza.

Jestem w lekkim szoku, ile osób z tego typu usług korzysta. Dzisiaj byłam pierwszy raz i wszystkie fotele zajęte. Było sześć osób na 8.00 rano, w tym dwójka dzieci. Po nas przychodziły kolejne. Słyszałam kilka historii, o tym jak wyciągają ludzi z boleriozy, chorób skóry, pomagają wchłaniać się guzom nowotworowym itd. 

Byłam pod wrażeniem samego badania i polecam każdemu, kto będzie miał okazję. Myślę, że będzie to ogromna pomoc w zlokalizowaniu przyczyny nękającej Was choroby. Wie, że większość "nieuleczalnych" chorób wywodzi się z zakażeń grzybiczych lub pasożytniczych organizmu. Już nawet w pierwszej dobie otrzymujemy chemiczną szczepionkę, która obniża nam nierozwiniętą jeszcze odporność i powoduje nadmierny rozrost drożdżaków. Tak, psuje nam jelita. Tzn. nam już popsuła, ale zawsze możemy zaoszczędzić tego naszym przyszłym dzieciom. Napiszę któregoś dnia post na ten temat.

A SWEEPER wygląda tak:







































Sam zabieg trwa godzinę. Siedzę i trzymam po prostu raczki aparatu. Przy zabiegu odczuwa się przepływ prądu. Nie boli, ale jest wyraźnie odczuwalny prąd. Jeszcze nie czuję różnicy. Powinnam poczuć po tygodniu zabiegów. Także dam znać.


niedziela, 7 lutego 2016

Koniec I-go etapu kuracji.

    Poniżej moja skóra po kuracji. Pierwszy etap trwa 3 miesiące. Można kontynuować ją do roku czasu, jeżeli mamy jakiegoś poważnego pasożyta lub kilku gości. Chyba psikus się udał. :)


Skóra w początkach kuracji.





Skóra po 3-ech miesiącach.



    Nie rozumiem dlaczego lekarze o tym nie wiedzą? Czemu nikt nie mówi o pasożytach, o grzybach w organizmie, o odżywianiu, o zakwaszeniu organizmu. Jak wielki to musi być biznes. To jest straszne! Musimy otwierać oczy! Nie pozwólmy sobą manipulować, zastraszać się. Na szczęście coraz więcej osób, które spotykam na drodze, zaczynają widzieć co się dzieje. Odwracają się od medycyny konwencjonalnej. Jak to jest, że ufamy firmom farmaceutycznym? Oddajemy zdrowie w cudze ręce, chociaż to my najlepiej czujemy własny organizm. Między innymi firma Bayer. Poczytajcie trochę historii. Ufamy firmie, która podczas II wojny światowej wytwarzała gaz Cyklon B, prowadziła eksperymenty na ludziach. Poczytajcie o promieniach rentgenowskich, testowaniu nowych leków, badaniu nad bliźniętami. Traktowano ludzi jak zwierzęta. Nikt nie ma prawa tak traktować żywych istot. Ani zwierząt, ani ludzi! Spójrzcie w przeszłość największych firm farmaceutycznych, którym tak ufacie. Klapki z oczu! Uwierzcie, że nasze ciało jest dość silne, by radzić sobie z chorobami, bakteriami i innymi świństwami. Musimy tylko wesprzeć je w naturalny sposób.

środa, 20 stycznia 2016

101 powodów, aby przejść na weganizm.

    Serdecznie Wam polecam ten film. Jest to jeden  z wielu. Mądrym ludziom, zdejmuje klapki z oczu. Dzięki temu zrozumiecie między innymi dlaczego przeszłam na weganizm, który jest jednym z powodów mojego uzdrawiania. Zwróćcie uwagę na zabijanie życia i szprycowanie mięsa. Kolejny wielki biznes i dowód na to, iż lobby rządzi światem.

    Napiszę coś jeszcze. Śmieszą mnie bardzo ludzie, którzy przychodzą do mojej pracy i żądają tylko kosmetyków nie testowanych na zwierzętach. Biedne zwierzaki, cierpią przez nasze zachcianki. Oczywiście mają rację, to przykre. Ale zapytane, czy są wege, słyszę NIE. Wtedy nie rozumiem tej całej ich ideologii. Testować nie można, ale godzić się na zabijanie tak? Musimy pamiętać, że nie ma humanitarnego zabijania. Teraz zwierzęta się produkuje. Jak maszyny. Człowiek tworzy obozy zagłady dla milionów zwierząt. To jedno, drugie, szprycuje je antybiotykami, by szybciej rosły, bo klient czeka. Niektóre kurczaki rosną tak duże, że nie mają siły stać na własnych "nogach". Zamyka się je w ciasnych pomieszczeniach, tarzają się we własnym kale. A na koniec my jemy nasze zdrowe mięso, bo przecież musimy dostarczyć porcję białka. Udana manipulacja. Jestem pełna podziwu. Smacznego po obejrzeniu ;)



środa, 6 stycznia 2016

II miesiąc kuracji

Mija już drugi miesiąc kuracji i miesięczna przerwa od Paraprotex-u. Trzy dni temu znowu włączyłam główne tabsy.
Po odstawieniu Paraproexu w ciągu 2-3 dni dostałam mega uczulenia pod pachami. Skóra szorstka, piekąca, swędząca i czerwona. Budziłam się w nocy, tak swędziało i piekło. "Uczulenie" nadal się utrzymuje. Zobaczymy, co będzie dalej. Miewam również silny ból mięśni, kości. Sama nie wiem. W Święta ból tak promieniował do pośladka i uda, że nie mogła przez dwa dni chodzić. Reszta spoko.

Skóra! Czoło prawie czyste, przy uchu też ;) Wygrywam tą walkę. Niebawem wstawię zdjęcia, czekam na aparat, więc będzie dużo zdjęć i wpisów.

Poniżej chce się pochwalić naszą wegańską bezglutenową PIZZĄ :D

Składniki na spód:

- kasza jaglana
- pieprz
- sól

Kaszę płuczemy i gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Rozcieramy drewnianą łyżką z przyprawami i wykładamy na blaszce, wcześniej wyłożoną papierem do pieczenia/ folia do pieczenia. Ewentualnie natłuszczamy samą blaszkę i wykładamy kaszę. Pieczemy tylko od dołu około 20-30 minut w temp. 200 stopni. Musicie wyczuć, aż spód będzie chrupiący.


Składniki na sos:

- przecier pomidorowy (bez chemii) lub pomidory z puszki
- przyprawy wedle uznania (u nas zioła prowansalskie)
- cebula
- czosnek
- sól
- pieprz

Podsmażamy czosnek i cebule pokrojoną w kostkę, dodajemy przecier lub pomidory, przyprawiamy i chwilkę dusimy.


Gdy spód zrobi się chrupiący, wyciągamy go z piekarnika (piekarnika nie wyłączmy) i smarujemy pysznym sosem. Następnie dekorujemy według uznania.





Nasze składniki:

- cebula czerwona
- kukurydza
- rukola
- oliwki
- papryka
- pomidory suszone
- tofu (do posypania)







Po zakończeniu dekoracji, wkładamy pizze ponownie do piekarnika na około 20 minut, 200 stopni.

Efekt końcowy ;)


SMACZNEGO ;)



poniedziałek, 30 listopada 2015

Pierwsza zmiania

Dzisiaj zauważyłam pierwszą zmianę. Stan zapalny się cofa. Mam nawet miejsca, które są czyste. No ale to kropla w morzu :) Całe szczęście skóra już się tak nie łuszczy mocno. Widzę poprawę! Pierwsza radość!


Musicie być świadomi, iż dookoła będą Was spotykać pokusy, U mnie w pracy raz w tygodniu, jak czasami nie częściej jest ciasto, słodycze. Ostatnio były urodziny i zobaczcie jak wyglądał stół.


    Kuracja dla mnie nie jest karą, tylko wyborem, więc takie widoki mnie nie ruszają. Wy też musicie sami chcieć, nikt Wam kazać nie może, Wy sami! Musicie być silni i tłumaczyć sobie, że to jedzenie nas niszczy. Są zdrowsze zamienniki słodyczy, ciast itd. Gdy zaczniecie jeść zdrowo, takie widoki nie będą Was kusiły. I pamiętajcie, to Wy wybieracie, czy chcecie być zdrowi. Niestety pierwsze efekty diety z suplementacją widać po około 1-3 miesiącach. Dlatego nie wierzymy w ich  efekty. Byłam taka sama. Ale gdy lekarz wmawia Ci, że masz jakąś łuszczyce, czy AZS i nigdy zdrowa nie będziesz. a Ty w to po prostu nie wierzysz, zaczynasz brać sprawę w swoje ręce i szperasz, czytasz co to w ogóle jest, czytasz posty ludzi, którzy się wyleczyli i najlepsze jest to, że prawie każdy tym samym sposobem. Zaczynasz działać i się cieszyć, że jest szansa. Na dodatek taka prosta! Zależna tylko od naszej motywacji, determinacji i woli, zwykłej chęci. Musiałam około 1/3 wypłaty wydawać na suplementy. Oczywiście z wyboru. Tak więc nie mogłam się też poddać, bo łatwo mi to nie przychodziło. Nie chciałam nawalić :) Nigdy nie zmienię swojej diety i zdrowego trybu życia. Pracowałam na swoją chorobę i niszczyłam jelita ponad 20 lat, czas się obudzić i zadbać o siebie. Czas na regenerację ;)

    Proszę, zrozumcie... żadna maść, szampon, emulsja, sterydy Wam nie pomogą. Mogą tylko wspomóc działania. To co macie na zewnątrz, to śmietnik, który nosicie w środku. Bez urazy. Ja też jestem śmietnikiem i dlatego, teraz pozbywam się tego wszystkiego.
    Lekarze nie znają przyczyn choroby którą leczą.. haha, a taki prosty człowiek jak ja być może ją odkrył. Jesteście dla siebie najlepszymi lekarzami na świecie.

    A w większości lekarze to...




"Jeśli nie zainwestujecie w swoje zdrowie i zdrowie waszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny... Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i firm ubezpieczeniowych." Czy jest to możliwe? Hmmm... myślę, że jak najbardziej TAK! 


poniedziałek, 16 listopada 2015

Wygląd mojej skóry.- dzień 12

Chciałabym Wam pokazać, jak wygląda moja skóra. Najbardziej się załamałam, jak zmiany zaczęły zajmować czoło i pojawiać się nad lewą brwią. Te przy uszach też są straszne.

Pamiętam siebie jako dziecko. Byłam uczona, że z byle katarem należy iść do lekarza, bo powikłania będą. Moja lekarka miała mnie dosyć. Przyjmowałam mnóstwo leków, często chorowałam i zajadałam antybiotyki. Plus niezdrowy tryb życia. W gimnazjum potrafiłam wyjść z domu bez śniadania, w szkole cały dzień nie jadłam. Dopiero po powrocie się zapychałam. Kochałam słodycze, nie jadłam warzyw, ani owoców. Nic złego nie robiłam, jadłam jak wszyscy wokoło. Nie sądziłam, że jedzenie ma jakikolwiek wpływ na nasz organizm. Wydawało mi się, że wszystko jest świetnie poukładane. Jedzenie jest naszym przyjacielem, leki pomagają zwalczać choroby (cudowny wynalazek). Medycyna w podręcznikach szkolnych jest pokazywana jak coś rewolucyjnego, jej postęp, coraz nowsze leki, ratowanie życia.
   Mam wrażenie, że ktoś to dobrze zaplanował. Tą cała kolej rzeczy, ten jeden wielki biznes i jego podbiznesy.


Mija 12 dzień kuracji. Nie widzę żadnych wad ani zalet w poprawie skóry ( może trochę uspokaja się stan zapalny i mniej łuszczy skóra). Fajne jest to, że moje jelita nie są wzdęte, mam płaski brzuszek, chudnę i mam dużo energii.

Wstrętną mam skórę! Nie pozwolę na to, aby to wszystko postępowało dalej. Wy też nie pozwólcie i weźcie sprawę w swoje ręce. Lekarz nawet nie zna przyczyny tej choroby, a mimo wszystko ją leczy ( czyt. eksperymentuje).



























  A tak wyglądały moje uszy. Na tą chwilę jest lepiej. Przed kuracją bardzo pomogła mi woda utleniona i mikstura Słoneckiego (aloes, cytryna, oliwa z oliwek).

 Mam nadzieję, że już niebawem będę mogła pokazać ładniejsze zdjęcia.




środa, 11 listopada 2015

I tydzień kuracji.

    Dzisiaj minął pierwszy tydzień kuracji. Czuje się dobrze, żadnych dolegliwości nie ma. Zjadłam pierwszą tabletkę Paraprotexu. Zaczyna się impreza :P Jak przy każdej kuracji, nastąpi kryzys. Poprzednio miałam silny ból jelit, ledwo się poruszałam. Ukojenie dał mi gorący termofor. Na drugi dzień już nic nie bolało. Bolała mocno głowa, ogólnie bardzo złe samopoczucie. Tak trzymało około tydzień. Zobaczymy, co czeka mnie teraz.
    Pewnie zastanawiacie się, co jem, kiedy jem? Pracuję w perfumerii Douglas, więc łatwo nie jest, ale da się ;) Do pracy zabieram pojemniki z jedzeniem i 3 l wody, pilnuję godzin, jem regularnie. Mam jedną 30 minutową przerwę, więc dzielę ją na pół. Odkąd odrzuciłam gluten i nabiał, czuję się rewelacyjnie. Pewnie gdyby nie mój mężczyzna, zostałabym weganką :) Wcześniej podczas kuracji mięsa nie tykałam. Nie lubię, nie czuje potrzeby jedzenia. Trochę też mnie obrzydza. Tylko toleruję indyka. Jestem bardzo za weganizmem! Nikt mi nie wmówi, że dzisiejsze mięso jest nam potrzebne do życia! Nafaszerowane wędliny chemią i kurczaki antybiotykami! Jestem taka zła, gdy o tym piszę!! Ktoś dobrze obmyślił plan :) Człowiek potrzebuje jeść, więc zrobimy z tego niezły biznes. Ułatwimy mu życie daniami w 5 minut, stworzymy smaki z kosmosu. Trochę konserwantów nie zaszkodzi w niewielkiej ilości, ma smakować! A jak smakuje, biznes się kręci. Przy okazji człowiek będzie chorował. Idealnie! Koncerny farmaceutyczne zarobią na produkcji leków. Genialny pomysł. Wymyślimy leki na wszystko :D O tak, na zły humor, na zgagę, na wzdęcia, na przeziębienie. Nieważne, co jest przyczyną, ważne, że skutki nieznanej przyczyny zostaną zamaskowane :) A za miesiąc pacjent wróci :) Taka jest moja teoria.

Moje menu jest bardzo monotematyczne. Wszystko kręci się wokół kaszy jaglanej, brokuła, sałaty, papryki. Osobiście nie potrzebuje wymyślać i nie mam też  niezdrowych zachcianek. Jem 4-5 posiłków dziennie o regularnych porach.

Tak wyglądają moje pojemniki , które zabieram do pracy.

- kasza jaglana
- pomidory suszone w oleju z ziołami
- papryka czerwona
- marchewka
- brokuł

Za wiele się nie różnią. Codziennie praktycznie to samo. Odkąd jem regularnie, nie potrzebuje śmieciowego jedzenia. Smakuje mi jedzenie proste, świeże, naturalne.



Czasami też mam ochotę na coś słodkiego. Jak każdy człowiek. Po kuracji można od czasu do czasu coś skubnąć z tradycyjnych słodyczy, podczas jest to zakazane. Bez sensu. Jednym zabijamy pasożyta, drugim karmimy. Ale mam dobre wieści :)


                               

Moja ulubiona czekolada z ksylitolem!

Skład: masło kakaowe, ksylitol (20%), masa kakaowa, lecytyna słoneczniokowa

Ksylitol-  cukier brzozowy, pomaga zwalczać pasożyty, grzyby, bakterie, idealny do leczenia próchnicy u dzieci, bardzo niski indeks glikemiczny, Zmniejsza szanse infekcji ucha i dzieci i walczy z drożdżakami Candida. Mniam!